Choć od pamiętnej rozmowy z Dziadkiem minęło już kilkanaście – a może nawet więcej? – lat, jedna rzecz nie zmieniła się z pewnością : a jest to moja wiara w moc miłości i potrzeba czynienia dobra. Zawsze w życiu odczuwałam obecność i bliskość Boga, jednak rozmowa z tym człowiekiem i symboliczny, lecz niezwykle wiele dla mnie znaczący podarunek był pewnym puntem zwrotnym w moim życiu – jeszcze bardziej nauczyłam cieszyć się małymi rzeczami. Skoro bezdomny potrafił być tak pogodny i życzliwy, a w dodatku – choć miał tak niewiele – dzielić się z innymi, to wstyd powinno być tym, którzy mają wszystko a mimo to narzekają. Co stało się z Dziadkiem – właściwie jedno tylko jest możliwe. Od tamtej pory wieczorami modliłam się do Boga o to, by miał go w swojej opiece i dbał o niego. Kiedy było mi smutno, bądź czułam się bezradna, każde spojrzenie na medalik dodawało mi wewnętrznej siły. Pomyślałam kiedyś, że wszelkie symbole religijne to nie tylko biżuteria i ozdoby mające na celu pokazać naszą miłość do Boga, a prawdziwie święte, nacechowane dobrą mocą od Boga rzeczy, których moc doceni tylko ten, kto w to uwierzy… Dla mnie taką właśnie rzeczą jest relikwiarz papieski Sacrum.

Reklamy